Przychodzę do Was z openboxem grudniowego i ostatniego w tym roku pudełka Lookfantastic CHRISTMAS EDITION. Jak na grudniowy box przystało, jest to edycja świąteczna, na co wskazuje piękny design pudełka. Nie wiem jaka była zawartosć boxa w zeszłym roku, ponieważ zaczęłam subskrypcję w maju, ale czytałam że była całkiem niezła.

Jeżeli jesteście ciekawi co znalazłam w grudniowym boxie, jaka jest oszacowana wartość tych produktów to zapraszam. Weźcie sobie filiżankę kawy czy herbaty i zostańcie ze mną.

Lookfantastic CHRISTMAS EDITION – grudzień 2020

Zacznę od produktu, który był ujawniony w poprzedniej, listopadowej edycji pudełka Lookfantastic, a jest nim krem pod oczy AVANT Pro Radiance Brightening Eye Final Touch o pojemności 10 ml i wartości ok 485 zł. Tak, dobrze widzicie. Ten luksusowy krem tyle kosztuje, mnie także się to nie mieści w głowie, ponieważ jego cena przekroczyła już ponad pięciokrotnie wartość beautyboxa, a są w nim jeszcze 5 innych produktów.

Krem ma bardzo lekką i szybko wchłaniającą się konsystencję. Zawiera kwas hialuronowy, wodę morską oraz kolagen, które mają zapewnić skórze długotrwałe nawilżenie oraz poprawić jej napięcie i elastyczność. Ma również działanie rozjaśniające, co jest wskazane u osób borykających się z zasinieniami pod oczami. Krem ma za zadanie redukować drobne linie i zmarszczki oraz zapewnić skórze wygładzenie i miękkość. Nie zawiera parabenów i ma być odpowiedni do każdego rodzaju skóry.

Muszę przyznać, że jestem oczarowana tym produktem i jego obietnicami. Ciekawa jestem jak sprawdzi się na mojej skórze, ponieważ ma nie lada wyzwanie. Chociaż moja skóra wokół oczu jest jeszcze względnie młoda, to niestety jest bardzo zasiniona i cienka, przez co pojawiły się już na niej zmarszczki. Zwłaszcza po nałożeniu korektora stają się bardziej widoczne. Coś za coś, albo podkreślone zmarszczki albo przykryte cienie.

Kolejny produkt w tej edycji boxa jest również z zakresu pielęgnacji. Mowa o balsamie do rąk REN CLEAN SKINCARE Magnesium Energising Hand Lotion. W pudełeczku otrzymałam miniaturkę produktu o pojemności 50 ml i cenie ok 15 zł. Krem ma za zadanie odżywiać, intensywnie nawilżać, wygładzać i pielęgnować skórę dłoni. Rewitalizuje i energetyzuje oraz koi i po zastosowaniu zostawia dłonie miękkie i gładkie. Jest przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry oraz może być stosowany również jako balsam do ciała.

Zdążyłam już przetestować ten produkt, ponieważ moje dłonie wołały o pomstę do nieba i potrzebowały ekspresowego nawilżenia. Mogę stwierdzić, że faktycznie bardzo szybko działa, natychmiastowo nawilża i regeneruje suchą skórę, szybko się wchłania i nie zostawia tłustej ani lepkiej warstwy, czego właśnie nie lubię w kremach do rąk. Jestem nim bardzo pozytywnie i miło zaskoczona i mam ochotę na pełnowymiarową wersję tego produktu. Przyda się zwłaszcza w tym okresie, zimowym, kiedy nasze dłonie potrzebują nawilżenia i ochrony przed mrozem.

Następny produkt jest przeznaczony do włosów, to lakier utrwalający PERCY & REED SESSION HOLD SPRAY. Jego pojemność to 50 ml, czyli w sam raz na przetestowanie i wrzucenie do torebki w razie poprawy fryzury a jego cena to ok 14 zł. To delikatny lakier do włosów, który ma zapewniać mocne ale pozbawione lepkości i odporne na wilgoć utrwalenie. Można go również stosować przed użyciem urządzeń do stylizacji włosów, ponieważ zapewnia termoochronę. Po jego użyciu włosy można szczotkować, dzięki czemu mogą być one dowolnie stylizowane co jest dużym plusem.

Gdy zobaczyłam ten produkt w pudełku to na początku było takie MEH z mojej strony. Miniaturka lakieru do włosów? Słabo, nie postarali się. Jednak gdy sprawdziłam jego właściwości i zastosowanie to mnie zaciekawił. Podoba mi się, że przede wszystkim nie skleja, ponieważ nie znoszę tego efektu, zwłaszcza na świeżo umytych włosach. Dostajemy mocne utrwalenie bez efektu kasku na głowie co jest idzie również na duży plus. Jednak nie zainteresował mnie na tyle, abym sięgnęła po pełnowymiarowy produkt. Za to lubię boxy, mogę przetestować miniaturki i zdecydować o zakupie dużej pojemności.

Przechodzimy do kosmetyków kolorowych, pierwszym z nich jest primer JECCA BLAC GLOW DROPS. Jest to baza i rozświetlacz w jednym w odcieniu Champagne o pojemności 20 ml i cenie ok 70 zł. Stosowany jako baza pod makijaż ma nadać cerze zdrowego, naturalnego blasku i rozświetlenia oraz przedłużyć trwałość makijażu. Używany jako rozświetlacz ma ożywić matową cerę, stanowić wykończenie i nadać lekkiego glow, w miejsach na które go naniesiemy. Jest to kosmetyk posiadający certyfikat Vegan & Cruelty-Free.

Produkt ma być głównie bazą, ale jednak nie w moim przypadku. Po wyłożeniu go na rękę i roztarciu okazało się, że ma niestety bardzo dużo drobinek, które wyglądają jak brokat a nie dają ładnej i gładkiej tafli. Szczerze mówiąc, to bałabym się go nałożyć na całą twarz jako primer ani nawet wymieszać z podkładem. Myślę, że prędzej użyję go jako płynny rozświetlacz w strategiczne miejsca żeby te drobinki nie leżały na całej twarzy. Odcień szampański jest bardzo ładny i niestety dla mnie to jedyny plus tego produktu. Jednak to nie znaczy, że ten kosmetyk jest zły, po prostu mnie osobiście nie podoba się jego wykończenie, co wcale nie oznacza, że wam też musi. Tak jak powtarzam jest to moja ocena subiektywna.

W kolorówce znalazł się pojedynczy cień do powiek THE BALM PETAL TO THE METAL EYESHADOW. Cień jest w pięknym szampańskim kolorze Turbo a jego cena to ok 10 zł. Nie widziałam żeby były sprzedawane oddzielnie, więc podzieliłam cenę palety na ilość cieni w niej znajdujących się. Pochodzi z palety Petal to the Metal Shift Into Natural. Cień ma wykończenie metaliczne, jest kremowy oraz połyskujący. Jego formuła ma zapewniać doskonałe rozprowadzanie kosmetyku na powiece, a makijaż oczu wykonany przy jego użyciu, ma być długotrwały, nie rolować się i nie kruszyć w ciągu dnia.

Cień ma bardzo ładny szampański kolor, dzięki czemu sprawdzi się w makijażach dziennych jak i w roli kremowego rozświetlacza. Wystarczy go wklepać opuszkiem palca na środek powieki oraz kości jarzmowe i voilà, makeup no makeup gotowy.

Ostatni produkt z grudniowej edycji boxa jest z kategorii przyborów i akcesoriów. Mowa o pędzlu do makijażu BRUSHWORKS DOUBLE – ENDED BRUSH. Pędzelek jest dwustronny, z jednej strony służy do wykonania makijażu brwi albo do kreski, ścięte i cienkie włosie na pewno to ułatwi. Z drugiej strony włosie jest płaskie i zbite dlatego przeznaczony jest do nakładania cieni na powiekę. Cena pędzla to ok 20 zł.

Dla mnie pędzli do makijażu nigdy za wiele, ale jednak bez tego mogłabym się obejść. Nie przepadam za dwustronnymi pędzlami, ponieważ trzymam jej w pozycji pionowej i w takich pędzlach niezależnie którą stroną go włożę do pojemnika to włosie się odkształci. Nie zmienia to jednak faktu, że jest solidnie i precyzyjnie wykonany a włosie jest miłe w dotyku. Mam już jeden pędzel z tej firmy, otrzymałam go w którymś z boxów i trafiłam na pędzel do różu, z którego jestem bardzo zadowolona.

To już wszystkie produkty, które znalazły się w grudniowym pudełku Lookfantastic CHRISTMAS EDITION. Oszacowałam wartość boxa na ok 614 zł, więc cena robi naprawdę wrażenie. Jego zawartość jest również imponująca, Lookfantastic trzyma poziom i tym razem nas nie zawiódł.

Jak zawsze jestem bardzo ciekawa, czy Wam również zawartość przypadła do gustu. Który produkt z pudełka Lookfantastic CHRISTMAS EDITION, zaciekawił Was najbardziej? Koniecznie dajcie znać.

Zapraszam was na kolejny openbox w styczniu, na pewno tym razem uda mi się dużo wcześniej zrealizować o nim wpis. W tym miesiącu otrzymałam go później niż zwykle a potem pochłonęły mnie świąteczne przygotowania. W tym roku nie mogliśmy spędzić Świąt z bliskimi, więc całe przygotowania spadły na moje barki.

You may also like

Zostaw komentarz